Wrocław. Spacer po Rynku
Pewna była jednego: już nie kochała Wrocławia. Albo inaczej: kochała ten dawny, z neonami, bez galerii handlowych, z większą ilością zieleni.

Pewna była jednego: już nie kochała Wrocławia. Albo inaczej: kochała ten dawny, z neonami, bez galerii handlowych, z większą ilością zieleni.

Pościg za cieniem wiodący różnymi zakamarkami Nowego Jorku późnych lat 50. ubiegłego stulecia. Eleganckie dzielnice i slumsy, biznesmeni i tarocistki, namiętności i krwawe zbrodnie.

Głosu Romualda Czystawa Regina mogła słuchać godzinami. Jednak niekoniecznie kiedy dochodził z telefonu, wówczas bowiem oznaczać mógł tylko jedno – Alicję.
