A&S

with Brak komentarzy

Krzysztof Spadło jest autorem Skazańca – liczącej osiem tomów opowieści o Stanisławie Stefanie Żabikowskim (dla przyjaciół „Ropuch”), który praktycznie całe swoje dorosłe życie spędził we wronieckim więzieniu. Kolejne tomy losów więźnia cieszyły się tak dużym zainteresowaniem, że doczekały się spin-offów. A&S to najnowszy spin-off Skazańca – trzeci w historii serii, drugi – autorstwa Krzysztofa Spadły.

A&S to historia Agnieszki Stokłosy, ukochanej „Ropucha”. Powieść zaczyna się od diagnozy, z której wynika, że życie ponad czterdziestoletniej kobiety może być zagrożone. Obawiając się, że już niewiele czasu jej zostało, Agnieszka postanawia przekazać swoją firmę krawiecką  córce Margaret i udzielić jej kilku życiowych rad. Przy okazji robi przegląd swojego życia. Jest w tych retrospekcjach miejsce na lata, które spędziła w Polsce, więcej jednak w jej wspomnieniach zajmuje życie w Stanach Zjednoczonych, gdzie przeprowadziła się z mężem i nowo narodzoną córką. Wspomina wszystkie swoje miłości oraz problemy, z którymi przyszło jej się mierzyć po tym, jak mąż odszedł do innej kobiety.

Gdyby chcieć określać gatunek literacki utworów Spadły, okaże się, że niemal każda powieść reprezentuje inny. A&S to zdecydowanie powieść obyczajowa, czyli gatunek, który nigdy mnie nie pociągał, więc najprawdopodobniej dlatego lubię go najmniej z całej serii. Teoretycznie nie ma się czego przyczepić. Podobnie jak w poprzednich powieściach, autor przemyca dużo mądrości życiowych, zadbał też o wierne oddanie tła opowieści: realiów polskiej emigracji doby międzywojennej czy rejsu transatlantykiem w tamtych czasach. Jednak w trakcie lektury nieustannie coś mi zgrzytało.

Niby z historii życia Agnieszki Stokłosy można się czegoś nauczyć, ale ja wolałabym przeżyć ją wraz z bohaterką a nie poznawać z jej wypowiedzi, cenzurowanych na tyle, by córce przekazać to, co uważała za najważniejsze, a pominąć to, co mogłoby ją stawiać w niekorzystnym świetle. Do pewnych wniosków wolałabym dochodzić sama, obserwując życie Agnieszki, a nie dostawać je na tacy. Nie doczekałam się też rozwinięcia pewnych wątków, które w Skazańcu zostały tylko zasygnalizowane. W trakcie lektury trzeciego tomu cyklu interesowała mnie relacja Agnieszki ze Dawidem Lepkem – strażnikiem, który dostarczał „Ropuchowi” przesyłane przez ukochaną laski wanilii. Na podstawie niektórych wypowiedzi strażnika wnioskowałam, że między nim a Agą coś zaiskrzyło – może niekoniecznie miłość na odległość, ale może przyjaźń. Tymczasem we wspomnieniach pani Stokłosy strażnik w ogóle się nie pojawia. Niedosyt pozostawia też zakończenie. Tu brakowało mi pewnego domknięcia, jakim była wizyta Margaret Stokłosy we wronieckim więzieniu, przedstawiona z jej perspektywy. Wiadomo, jak odebrał ją skazaniec, mnie ciekawiły uczucia córki Agnieszki, kiedy spotkała się z mężczyzną, którego jej matka pokochała zanim poznała jej ojca i o którym do końca życia nie mogła zapomnieć.

Rozwinięcia niektórych wątków się nie doczekałam, za to dostałam jeden, na pozór niepotrzebny – krótką wzmiankę zupełnie nie pasującą do całości powieści. Epizod, którego bohaterami są postaci, które wprawdzie pojawiają się w opowieściach Agnieszki, ale które dla fabuły A&S nie mają żadnego znaczenia. Piszę wątek na pozór niepotrzebny, bowiem dobrze pamiętam Skazańca i to, jak kończył się każdy tom serii. Na zakończenie każdego tomu Krzysztof Spadło serwował czytelnikom przedsmak tego, czego można oczekiwać w kolejnym, dzięki czemu z tym większą niecierpliwością się na niego czekało. Skoro A&S to powieść stanowiąca kompletną całość, pozostaje mi sądzić, iż ów „niepotrzebny” wątek to sygnalizacja, o kim będzie kolejny spin-off. Bez względu na to, o której z występujących tam postaci będzie – czekam z niecierpliwością. Jeśli o żadnej – z niniejszej recenzji wykreślę słowa „na pozór”.

 

 

 

 

 

 

 

Krzysztof Spadło, A&S

 

czyta: Leszek Wojtaszak

 

Kago, 2020

 

 

 

 

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.