GONIĄC CZARNE JEDNOROŻCE

with Brak komentarzy

Marek Zmysłowski to młody biznesmen i celebryta, znany głównie w kraju, w którym prowadzi interesy – w Nigerii. W Polsce jakby nieco mniej. Teraz dał się poznać rodakom, wydając książkę autobiograficzną Goniąc czarne jednorożce. Biografie biznesmenów to zdecydowanie nie jest lektura, do której mnie ciągnie, więc najprawdopodobniej audiobooka nabyłam z okazji jednej z licznych promocji organizowanych przez Audiotekę. Powiadają jednak, że darowanemu koniowi (nawet temu z rogiem na głowie) nie zagląda się w zęby, więc kiedy już zabrakło mi książek do słuchania, wzięłam się za lekturę i tego, co początkowo nie wydawało się pociągające.

Lektura biografii ukazuje nam młodego chłopaka, mającego kompleks pochodzenia z małego miasta, który początkowo karierę robi w dużym mieście, by w końcu opuścić kraj i podbijać Czarny Kontynent. Opowieść Zmysłowskiego jawi się jako realizacja amerykańskiego snu – od pucybuta do milionera. W tym przypadku pucybutem jest dość biedny student, który dość szybko wzbogaca się na sprzedaży polis ubezpieczeniowych. Praca polegająca na wciskaniu ludziom kitu, pomimo szybkiego awansu finansowego, wkrótce przestaje satysfakcjonować młodzieńca, który postanawia sprawdzić się w innych biznesach… by zaliczywszy kilka mniej lub bardziej spektakularnych porażek, wylądować w Nigerii i tam budować „Amazon Afryki”.

Nie wiem, czy Marek Zmysłowski sam ma tak lekkie pióro, czy też do napisania swojej autobiografii zaangażował ghostwritera, w każdym razie książkę czyta się z przyjemnością. Jest to zasługa nie tylko lekkiego stylu, ale też ukazania ewolucji autora od zakompleksionego dupka, do dojrzałego mężczyzny, świadomego, że pieniądze to nie wszystko… ale te, które już zarobił, to nic, w porównaniu z tym, co planuje jeszcze zarobić. Mężczyzny, którego największą miłością stała się Afryka, i który dla niej chciałby jeszcze wiele zrobić. Afryka zaś, w opowieści Zmysłowskiego, nie jest wcale taka dzika i prymitywna, jak zazwyczaj bywa przedstawiana w polskich mediach

Ponieważ doniesienia o tym, co się dzieje w Nigerii – zarówno w kulturze tego kraju, jak i w gospodarce – raczej nie goszczą w polskich wiadomościach czy serwisach internetowych (kto słyszał o Nollywood?), trudno zweryfikować prawdziwość tego, o czym pisze Zmysłowski. Zarówno realiów życia, jak i roli, jaką Polak odgrywa w tamtejszym biznesie i czy rzeczywiście jest tam tak znany, jak sugeruje w swojej autobiografii. Moją uwagę zwróciła jedna rzecz w tej książce – odklejenie autora od rzeczywistości. Tej, która otacza wszystkich, nie tylko tych bardzo bogatych. Zmysłowski przedstawiając prognozy na najbliższe dziesięciolecia pisze o Afryce jako kierunku migracji, o tym, że przed tym kontynentem jeszcze jest przyszłość, więc warto go wspierać. Tymczasem, kiedy czytam doniesienia klimatologów, wynika z nich, że to właśnie z Afryki ludzie będą masowo uciekać na skutek zmian klimatu, bo zmiany te mocno dotkną ten kontynent. To już zresztą widać – gros uciekinierów próbujących przedostać się do Europy to właśnie uciekający przed głodem mieszkańcy Afryki Subsaharyjskiej. No, ale z bogatych dzielnic Nigerii czy RPA tego nie widać. I czemuś klimatologom bardziej wierzę klimatologom niż człowiekowi, który pierwsze duże pieniądze zarobił na wciskaniu ludziom kitu.

autor zdjęcia: Skowronka-Mazur

 

 

Marek Zmysłowski, Goniąc czarne jednorożce. Jak polski Wilk z Wall Street został afrykańskim terrorystą

 

czyta: Kamil Kula

 

Agora, 2019

 

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.