INSULINOOPORNOŚĆ. LECZENIE DIETĄ

with Brak komentarzy

Kiedy któregoś dnia stwierdzasz, że chyba jednak ważysz ździebko za dużo, a co więcej ważysz coraz więcej, choć nie jesz więcej, to wiedz, że coś się dzieje. Zwłaszcza jeśli do tego dochodzi permanentnie zmęczenie i osłabienie. To może być tarczyca, to mogą być inne hormony, leki, które bierzesz, krążenie czy kilka innych przyczyn. A jeśli tak, to diety typu NŻT* czy ŻP**, poza frustracją nic nie dadzą. Po prostu warto przejść się do specjalisty, który ustali, co się dzieje. I kiedy już wiesz, co się dzieje, możesz działać: leczyć się według wskazań lekarskich lub — jeśli da się obejść bez leków — przejść na dietę. Również wedle zaleceń lekarza lub dietetyka. A jeśli przyjdzie ci do głowy, by wiedzę o odchudzaniu czerpać z książki, to także sięgnij po książkę napisaną przez specjalistę od dolegliwości, na którą cierpisz, a nie celebrytę.

Jeśli więc lekarz, po przeprowadzeniu gruntownych badań, orzeknie, że twoim problemem jest insulinooporność, a ty nie masz czasu czy funduszy na wizytę u dietetyka, możesz sięgnąć na przykład po książkę Insulinooporność. Leczenie dietą Hanny Stolińskiej-Fiedorowicz. Autorka jest dietetykiem klinicznym, jej książka powstała jako efekt obserwacji wyników leczenia wielu pacjentów z insulinoopornością.

Na wstępie dowiadujemy się z książki, czym jest insulinooporność i skąd się bierze. Jeśli ktoś już wie, że ją ma i bardziej interesują go rzeczy praktycznie, takie jak co jeść a czego nie jeść, by wyzdrowieć lub tylko nie zachorować na cukrzycę, do której insulinooporność jest wstępem, może sobie tę część darować, bo dla laika jest trudno zrozumiała. Bardziej zrozumiałe są już zalecenia dietetyczne oraz omówienie kilku diet niskowęglowodanowych, ze wskazaniem tych, które raczej w insulinooporności nie powinny być stosowane. Największą część Insulinooporności stanowi jadłospis na cztery tygodnie diety. Z przepisami na pięć posiłków na każdy dzień owych czterech tygodni.

Obok samych przepisów, dużą wartość książki stanowi to, że Stolińska-Fiedorowicz nie wskazuje jednej, jedynie skutecznej diety w leczeniu insulinooporności. Podaje ogólne zalecenia, zwraca jednak uwagę, że najważniejsze to wsłuchiwać się we własny organizm. Nie wymusza bezwzględnej dyscypliny przez cały czas trwania diety, która być może towarzyszyć choremu będzie do końca życia. Zdaje sobie sprawę, że jeśli z dnia na dzień człowiek zrezygnuje z olbrzymiej ilości ulubionych potraw, skończyć się to może szybkim powrotem do dawnych nawyków żywieniowych i stylu życia. Dlatego dopuszcza chwilowe odstępstwa od zasad żywienia… o ile przerwy na słodycze i inne zakazane potrawy nie będą zdarzać się zbyt często.

Zawsze twierdziłam, że jedyną skuteczną dietą odchudzającą jest ta, którą na indywidualnych konsultacjach zapisze dietetyk. Jednak w braku chęci czy w przypadku wystąpienia innych przyczyn konsultacji z dietetykiem, warto spróbować sobie radzić na własną rękę z własną insulinoopornością, korzystając z wytycznych Hanny Stolińskiej-Fiedorowicz. Chyba. Za jakieś pół roku będę mogła stwierdzić, czy może lepiej wybrać się do dietetyka.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Hanna Stolińska-Fiedorowicz, Insuinooporność. Leczenie dietą

Zwierciadło, 2018

 

* Nie Żryj Tyle

** Żryj Połowę

 

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.