KENTUKI

with Brak komentarzy

Kentuki — mała interaktywna zabawka na kółkach, która podbija świat. Możesz kupić sobie kentukiego i bawić się nim jak inteligentną zabawką; zwierzać się ze swoich problemów lub wydawać polecenia, które on wykona… lub nie. Albo możesz być kentukim — kupić sobie kod dostępu do konkretnej zabawki, umożliwiający sterowanie nią za pomocą tabletu i mieć dostęp do świata twojego właściciela, obserwować go i — jeśli uznasz za stosowne — wykonywać jego polecenia. Bez względu jednak na to, czy jesteś kentukim, czy panem kentukiego — nigdy tak naprawdę nie wiesz, kto jest po drugiej stronie i jakie są jego intencje.

Powieść argentyńskiej pisarki Samanty Schweblin Kentuki nie stanowi spójnej całości. Brak w niej nie tylko klasycznego podziału na wstęp, rozwinięcie i zakończenie, trudno nawet znaleźć coś, co można by nazwać fabułą. Kentulki to zbiór przeplatających się niepowiązanych ze sobą historii z życia kentukich i ich właścicieli. Niektóre z tych historii podzielone są na kilka epizodów, inne — zamykają się w jednym. Każda zaś kończy się zakończeniem połączenia między kentukim a jego panem. Z większości epizodów widać, jak bardzo ludzie potrafią zawierzyć technicznym gadżetom, nie zdając sobie sprawy, komu tak naprawdę przekazują wiedzę o sobie, swoich problemach czy lokalizacji mieszkania. Nie zastanawiają się nad tym, jaki użytek człowiek, który steruje maskotką, może zrobić z posiadanej wiedzy. Powieść Schweblin pokazuje coś, na co zwraca się uwagę praktycznie od czasów upowszechnienia się internetu: dzieląc się naszym życiem w sieci — nie ważne, czy za pośrednictwem portali społecznościowych, czy interaktywnych gadżetów przekazujemy więcej informacji o sobie, niż nam się wydaje, i nigdy tak naprawdę nie wiemy, kto i jaki uczyni z nich użytek.

Powieść Samanty Schweblain nie wstrząsnęła mną ani nie wzbudziła większych zachwytów, ale też czasu poświęconego na jej przeczytanie nie uważam za stracony. Po prostu — Kentuki to kolejna powieść, traktująca o tym, jak często jesteśmy bezbronni wobec najnowszych zdobyczy techniki i jednocześnie jak dużo siebie zostawiamy w internecie, nie zdając sobie sprawy, kto nas śledzi i co na tym zyskuje. Dobrze by było, gdyby jak najwięcej takich książek czy filmów powstawało. I gdyby były szeroko dyskutowane, a nie tylko w gronie zwolenników zachowania prywatności w sieci.

 

 

 

 

 

 

Samanta Schweblin, Kentuki (Kentukis)

 

tłumaczenie: Tomasz Pindel

 

Sonia Draga, 2020

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.