Happy birthday to me
Happy birthday to me
Happy birthday dear me
Zum Geburstag viel Glück
…nuciła pod nosem Regina, nie po raz pierwszy zastanawiając się, dlaczego w innych krajach życzy się szczęścia z okazji urodzin, a w Polsce tylko stu lat życia. Owszem, była druga wersja „hymnu narodowego”, w którym pojawiały się słowa: w zdrowiu, szczęściu pomyślności, niechaj żyją nam,ale to rzadziej śpiewano. Pewnie dlatego, że po kilku głębszych trudniej już było to wyartykułować, zwłaszcza w szybkim tempie. W każdym razie dziś, w dniu pięćdziesiątych urodzin, wiedziała jedno: nie zamierzała żyć sto lat. Więc wyłączyła telefony, żeby nie musieć słuchać tych, ani żadnych innych życzeń. Ten dzień miał należeć tylko do niej.
Pięćdziesiąte urodziny to doskonała okazja do podsumowań. Regina wyjęła więc kartkę i zapisała:
|
CO MAM |
CO W ZWIĄZKU Z TYM |
|
50 lat na karku |
nic, walka z PESELEM mija się z celem |
|
50 kilogramów nadwagi |
wypadałoby zredukować, przynajmniej do 30 |
|
50 rat kredytu do spłaty |
uważać, żeby płacić terminowo, bo w Toruniu mało mostów, pod które można by się wyprowadzić |
|
50 (mniej więcej) książek poupychanych w przypadkowych miejscach |
pozbyć się, ale wcześniej choć część z nich przeczytać |
Zrobiwszy to krótkie podsumowanie zdmuchnęła świeczki z urodzinowego ciasteczka, po czym zaczęła je zjadać. Powoli, rozkoszując się każdym kęsem i popijając gorzką jak życie, czarną jak jej myśli, ale przynajmniej wysokogatunkową kawą. Od jutra koniec z kupnymi słodyczami – pomyślała. – Trzeba będzie samej coś robić. W wersji zdecydowanie mniej kalorycznej.

