Harry Angel
Sleep with the devil and then you must pay
Sleep with the devil and the devil will take you away*
Do niedawna Regina sądziła, że Gates of Babylon to profetyczna pieśń o twórcy mikromiękkich okien, jednak po lekturze Harry’ego Angela zmieniła zdanie. Wprawdzie utwór powstał jakiś czas przed ukazaniem się powieści Williama Hjortsberga, zdawał się doskonale ilustrować fabułę.
Harry Angel nie był dla niej nowością. Kiedyś, w zamierzchłej przeszłości, widziała ekranizację i mniej więcej pamiętała, o co chodziło. Ale właśnie dzięki temu „mniej więcej”, ponownie mogło zaskoczyć ją zakończenie. Chociaż… skoro nie pamiętała dokładnie filmu, może zakończenie powieści nie zaskoczyło jej ponownie? W końcu często zakończenia filmów różnią się od zakończeń literackich pierwowzorów.
Fabuła powieści nie zachwyciła Reginy. Pamiętała już książki i filmy o tej strukturze – detektyw szuka kogoś, a osoby przez niego przesłuchiwane szybko i nagle rozstają się z życiem. Więc nie to sprawiło, że po nocy nad książką leżała teraz z kompresem na oczach, licząc, że za chwilę będzie mogła wziąć się do pracy i zdąży oddać zlecenie na czas. Nie urzekł Reginy też tytułowy detektyw – takich też już znała i raczej nie lubiła. Wciągnął ją klimat. Pościg za cieniem wiodący różnymi zakamarkami Nowego Jorku późnych lat 50. ubiegłego stulecia. Eleganckie dzielnice i slumsy, biznesmeni i tarocistki, namiętności i krwawe zbrodnie. Oraz wyłaniający się niespodziewanie w różnych miejscach Louis Cyphre, którego nazwisko różnie było zapisywane, lecz jeśli je wymówić na głos, brzmiało tak samo znajomo. Niepokojąco znajomo. I urzekło ją zakończenie, przywodzące na myśl piosenkę śpiewaną przez Ronniego Jamesa Dio.
Niby miała czytać zalegające na półkach i podłodze książki i stopniowo się ich pozbywać, jednak wiedziała już, że Harry Angel jeszcze tu zostanie, że jeszcze do niego wróci. Choćby po to, żeby, znając już zakończenie, odkrywać momenty, w których powinno być ono oczywiste albo co najmniej łatwe do przewidzenia. Jednak wcześniej obejrzy film… jeśli tylko uda jej się gdzieś go dorwać.

* Rainbow, „Gates of Babylon”, Ronnie James Dio, Ritchie Blackmore, Long Live Rock ’n’ Roll, Polydor, 1978
