Jesienna herbata z rozmarynem

A mnie nie szkoda lata…

…zanuciła Regina do melodii starego przeboju, wracając z popołudniowego spaceru. Wprawdzie, jeśli chodz o pogodę, sieprpień był dla niej łaskawy, pamięć lipcowych upałów sprawiała, że z radością witała nadchodzącą jesień. Owszem, zmiany pogody mogły czasem irytować. ale nawet jeśli temperatura okazywała się niższa niż spodziewana, nie martwiło jej to. Po prostu przed wyjściem na spacer ustawiała na podgrzewaczu dzbanek herbaty, więc kiedy wracała, czekała już na nią gorąca, gotowa do picia. Tyle razy już słyszała, że nieposiadanie dzieci oznacza, że nie będzie jej miał kto ciepłej herbaty podać, więc dawno już przemyślała, jak w tej kwestii poradzić sobie bez potomstwa. Zresztą, czy Alicji Dominik robił gorącą herbatę lub kawę, gdy wrazała zmarznięta do domu?

Nie roztrząsając dalej kwestii, czy dzieci naprawdę potrzebne są po to, żeby na stare lata podać rodzicim coś do picia, Regina zabrała się do przygotowywanie pysznej, rozgrzewającej herbaty z rozmarynem. Na dnie grubej szklanki, czy raczej kufla, umieściła łyżeczkę miodu spadziowego i przysypała go sporą ilością suszonej żurawiny. Następnie umieściła w szklance trzy plasterki cytryny i dwie gałązki rozmarynu. Całość zalała gorącą herbatą i dopiero teraz mogła przebrać się w domowy dres. Tymczasem herbata nabierała smaku i aromatu. A tuż obok szklanki pełnej rozgrzewającego napoju czekał czytnik. Pełen zachęcających książek… Tymczasem praca mogła jeszcze poczekać. Jak zwykle.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *